Ameryka po kampanii wszech czasów. Blog by Paulina Kozlowska and Marcin Gadzinski
Wpis
Spyta³ mnie dzi¶ Kuba Janiszewski w Toku, czy ju¿ napisa³em na blogu o ¶mierci Edwarda Kennedyego. Zawstydzi³em siê.
I jestem.
Dwie refleksje:
1. Barack Obama nie by³by dzi¶ prezydentem bez Edwarda Kennedyego. Nie wierzê, by wygra³ prawybory z Hillary bez wsparcia Teddyego (najpierw nieoficjalnego, a potem ju¿, po ostatecznym odrzuceniu b³agañ Billa Clintona, mocno nag³a¶nianego).
2. Si³ê liberalnego ra¿enia ze strony Edwarda Kennedyego widaæ jak na d³oni, gdy siê popatrzy na listê jego osi±gniêæ legislacyjnych, spraw o które walczy³. To katalog, niemal pe³en, lewicowych, liberalnych postulatów, czy marzeñ. Minority rights, immigration, lifting the minimum wage, healthcare, education, environment, AIDS, low income housing.... and on, and on, and on...
I jeszcze o najs³ynniejszym przemówieniu Edwarda Kennedyego. Klasyku. Sierpieñ 1980. Konwencja prezydencka Partii Demokratycznej w Madison Square Garden. Teddy ¿egna siê z kampani±, w której chcia³ pokonaæ w prawyborach urzêduj±cego prezydenta Cartera. Przegrywa, ale przemówienie „The Dream Shall Never Die” staje siê takim rachunkiem sumienia dla partyjnych libera³ów i marzycieli.
Tutaj kontekst wyst±pienia i jego kawa³ki:
A tu wiêksze fragmenty (ca³o¶ci nie znalaz³em). W koncówce dreszcze, niczym na Obamie w Bostonie w 2004:
Czy wiesz po co ¿yjesz?
Mt 7:21 "Nie ka¿dy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spe³nia wolê mojego Ojca, który jest w niebie."
Pozdrawiam. Tadeusz katolik
Warto po¶wiêciæ trochê czasu dla wieczno¶ci.