Ameryka po kampanii wszech czasów. Blog by Paulina Kozlowska and Marcin Gadzinski
Wpis
Wiadomość dnia to oczywiście poparcie dla Obamy ze strony klanu Kennedych.
Przekonaliśmy się już kilkakrotnie w tej kampanii, że same endorsments nie są aż tak bardzo kluczowe. I teraz może być podobnie. Są jednak osoby, które uważają, że to może być moment zwrotny tej kampanii.
“This is the biggest Democratic endorsement Obama could possibly get short of Bill Clinton,” said a high-level Democrat.
Ja bym tego aż tak nie przeceniał. I znalazłbym przynajmniej jeszcze jedną osobę, której poparcie by pomogło Obamie bardziej.
Ted Kennedy, ani jego bratanica, córka JFK, wyborów Obamie nie wygrają. Choć używane przez nich w dzisiejszych wystąpieniach ciągłe porównania senatora z Illinois do JFK mają ogromną siłę medialną. Ludzie po prostu lubią takie historie.
Oto znalezione na blogu Bena Smitha nadesłane przez jakiegoś czytelnika zdjęcia - ze wskazaniem, iż najnowsze plakaty z Obamą jak najbardziej celowo nawiązują do znanych wizerunków JFK.

Ted Kennedy podobno tuż przed ogłoszeniem poparcia dla Obamy odebrał telefon od Billa Clintona. Są przyjaciółmi, a były prezydent chciał tylko jednego - by dalej pozostał neutralny. Nic z tego.
Istotny jest moment decyzji Kennedyego. Hillary wciąż pozostaje mocną faworytką do zdobycia nominacji. Nawet mimo dotkliwej porażki w Karolinie Płd. To ona prowadzi ze znaczącą, ponad 20-procentową przewaga w sondażach w Kalifornii i Nowym Jorku, gdzie głosownaie już 5 lutego.
Jeśli poparcie Kennedyego ma dać znaczący zysk Obamie, to rozegra się w trzech grupach elektoratu: aparacie Partii Demokratycznej, tym najbardziej zagorzałym, wiernym, dla którego Ted Kennedy to instytucja. W związkach zawodowych - kluczowej grupie w elektoracie Demokratów. I wśród Latynosów, gdzie Kennedy jest oczywiście bohaterem za projekty ustaw wprowadzających amnestię dla nielegalnych imigrantów (tzw. Kennedy - McCain Bill).
Nie sądzi Pan, iż poparcie od Kennedych jest trochę spóźnione. BO przegrywa dość wyraźnie i w Kalifornii i w NY. Bardzo wątpię by ewentualne poparcie Ala Gora przyniosło mu zwycięstwo w którymś z tych dwóch stanów. Jeśli nie zdarzy się nic nieoczekiwanego to Barackowi będzie ciężko pokonać twór Billary. A swoją drogą, to po co Hillary tak aktywny udział w kampanii męża? Nie boi się, że niezdecydowani wyborcy odwrócą się od niej i poprą BO?
@gad
czemy kennedy nie wystawili kandydata ze swojej rodziny?brak odpowiedniego czlowieka?
@jersey 84:
poparcie kennedych jest rzeczywiscie spoznione, ale moze to taki ich kompromi z clintonami? Ze popra obame, ale za pozno, by to mozna bylo specjalnie wykorzystac.
A co do oceny szans obama - hillary to sie zgadzam.
Wykorzystywanie Billa - w wyborach powszechnych moze byc inaczej, ale tu walka idzie o aktywny elektorat demokratow, w ktorym wciaz bill jest wieksza gwiazdaniz hillary. Co nie znaczy, ze moze rozstrzygnac o wyniku tych wyborow. Tak samo jak Obama, Hillary musi je wygrac sama.
@ MEDYK.WAW:
jakis czas temu (kilkadziesiat lat temu) los troche sie od rodziny kennedych - jakby to powiedziec - odwrocil...
@gad
a co z poparciem Gore'a dla Hillary o czym pisze Marcin Bosacki, czy jest to mozliwe biorac pod uwage stosunki ich obojga?i na czym mialyby polegac te naciski na niego(bo tak naprawde po co mialby sie teraz angazowac)?
Szkoda, że taki fajny blog nie jest na bieżąco aktualizowany.
Jest już po głosowaniu na Florydzie, a tu cisza... ;)
szkoda że nie było na bieżąco...o szybkim komentarzu nie wspominając...
Prąd odłączyli w Białym Domku?