Ameryka po kampanii wszech czasów. Blog by Paulina Kozlowska and Marcin Gadzinski
Wpis
Fred Thompson wycofa³ sie z walki o nominacjê republikañsk±. Nie mia³ ani pieniêdzy, ani poparcia, ani chêci, by walczyæ dalej. Z³o¶liwi mówi± nawet, ¿e w³a¶ciwie od pocz±tku tej kampanii mu siê nie chcia³o. Waszyngtoñskie opowiastki o lenistwie Thompsona potwierdzi³y siê w tej kampanii w 100 procentach.
Natychmiast wzmog³y siê spekulacje, trwaj±ce ju¿ od kilku tygodni, kogo poprze.
Najwiêcej mówi siê o poparciu dla McCaina. To dziwi mo¿e wielu zwolenników konserwatywnych pogl±dów Thompsona. Ale nie dziwi ludzi, którzy ¶ledzili jego karierê w przesz³o¶ci.
Thompson i McCain byli w latach 90. bliskimi przyjació³mi w Senacie USA. Do tego stopnia, ¿e Thompson by³ w 2000 roku jednym z szefów komitetu wyborczego McCaina - przez co narazi³ siê establishmentowi Partii Republikañskiej wspieraj±cemu wtedy GW Busha.
W obecnej kampanii Thompson krytykowa³ ostro McCaina g³ównie za popieranie reformy imigracyjnej. Ale w wielu innych kwestiach mia³ podobne zdanie.
Thompson na pewno nie poprze Giulianiego - bo jest zbyt liberalny. Romneya - bo go szczerze nie cierpi, tak jak inni kandydaci republikañscy.
Zostaje Mike Huckabee. Tyle tylko, ¿e Thompson ma jednak bardzo wstrzemiê¼liwy stosunek do wyborców chrze¶cijañskiej prawicy (co nie pozosta³o bez wp³ywu na jego wyborcze wyniki...) I pastor Huckabee nie jest raczej go¶ciem z jego bajki.
Mo¿liwe jest te¿, tak jak by³o w przypadku wiêkszo¶ci pozosta³ych kandydatów, którzy siê wycofali z kampanii obu partii, ¿e Thompson nie poprze nikogo. Nie bêdzie sobie chcia³ zra¿aæ wp³ywowych polityków w momencie, gdy zwyciêzca jest wielk± niewiadom±.
Z INNYCH SZTABÓW: W republikañskich obozach huczy od plotek, ¿e Mike Huckabee nie bêdzie walczy³ na Florydzie (g³osowanie 29 stycznia). Brak kasy i przekonania, ¿e mo¿e tam wygraæ. Woli sie skupiæ na konserwatywnych stanach po³udnia, które bêd± g³osowa³y 5 lutego.
Je¶li to prawda, to by znaczy³o, ¿e Huckabee niemal oficjalnie przyznaje, ¿e nie walczy o prezydenture, lecz o to, by dobrze wypa¶æ. Czytaj - byæ wa¿nym kandydatem na wiceprezydenta dla McCaina, Romneya czy Giulianiego.
Co siê dzieje z delegatami ju¿ przydzielonymi Thompsonowi w przypadku, gdy nikogo nie poprze?
Rozumiem, ¿e to jest w tej chwili garstka, ale je¿eli po pi±tym lutego wycofa siê np. Edwards, to pytanie wybrzmi o wiele intensywniej.
zdarzylo mi sie w niedziele rozmawiac ze swoim promotorem o Huckabeem - bo skoro katolicyzm JFK tak bardzo przeszkadzal wyborcom, ze musial glosno powiedziec, ze nie bedzie sluchal Watkanu, skoro tez ciagle wytyka sie Romneyowi, ze jest mormonem, to pastor nie ma zadnych szans na wybor (ani na kandydata, ani na prezydenta). Wnioski sa dwa - albo ubiega sie o stanowisko wiceprezydenta (ale chyba nie u mormona, to by bylo ryzykowne posuniecie i radykalnie zmniejszylo szanse na wybor republikanskich kandydatow), albo, co prawdopodobniejsze - o rzad dusz w partii republikanskiej, o przywodztwo w skrzydle konserwatywnym.
Postawa jak± prezentuje Huckabee nie jest niczym dziwnym. Przecie¿ np. Edwards w¶ród demokratów te¿ walczy co najwy¿ej o nominacjê wiceprezydenck±.
Tyle ¿e Edwards nadaje siê najwy¿ej na vice Obamy. Trudno sobie wyobraziæ parê Hillary-Edwards. To mo¿e byæ problem Hillary w ogóle - brak wyrazistego vice. Jedyn± chyba postaci± w okolicach Demokratów, która spe³nia ten warunek a w dodatku mog³aby poprawiæ wizerunek Hillary w¶ród m³odszych wyborców jest... Gore. Pozostaje ten problem, ¿e oboje wzajemnie szczerze siê nienawidz±.
Fred zdobyl raptem 8 delegatow, jakie to ma znaczenie kogo on poprze? Tylko pytam...
>>
Oprocz delegatow ma jeszcze potencjalnych wyborcow, ktorzy jeszcze w prawyborach nie glosowali... dodatkowe kilka procent to dla innego kandydata moze oznaczac byc albo nie byc w kampanii...
Ale ciekawsza sprawa wydaje mi sie szczegolnie dzisiejsze poparcie NYTimesa udzielone McCainowi (btw po stronie dem poparli Clinton) - to ze wybrali jego to nie dziwi ale to co w uzasadnieniu napisali o Gulianim musi Rudy'ego zabolec: "The real Mr. Giuliani, whom many New Yorkers came to know and mistrust, is a narrow, obsessively secretive, vindictive man who saw no need to limit police power. Racial polarization was as much a legacy of his tenure as the rebirth of Times Square.
Mr. Giuliani’s arrogance and bad judgment are breathtaking." Nie oszczedzali na przymiotnikach ;)
Biorac pod uwage w jakim stopniu Floryda zamieszkala jest przez ex-nowojorczykow ktorym nieobcy ideowo jest NYTimes trudna sytuacja Giulianiego (walka o 3cie miejsce wg niektorych sondazy) staje sie juz chyba dramatyczna.
No chyba ze Rudy bedzie mial comeback jak Hillary w NH ;)
@frygija
no, naprawdê mocne!
co do sonda¿y na Florydzie, to Giuliani spada, ale na jego korzy¶æ przemawia to, ¿e ci, którzy go popieraj± w wiêkszo¶ci s± zupe³nie pewni na niego g³osowaæ, a elektorat innych - tj. McCain - jest tam mocno ambiwalentny
Mnie siê wydaje, ¿e to i¿ MH rezygnuje z walki o Florydê i koncentruje siê na Wielkim Wtorku to znak, ¿e wci±¿ liczy na zwyciêstwo. Gdyby chcisa³ byæ wice ciu³a³by delegatów w ka¿dym stanie jako argument przetargowy na konwencji. A tak idzie va banque - odpuszcza stan, gdzie i tak nie wygra by 5-tego lutego wygraæ ca³± po³udniow± pulê. Generalnie, nie wierzê w szanse MH na nominacjê, ale je¶li ju¿, to taka taktyka ma sens.
co tu taka pustka? GAD - Wêglarczyk nas przegania w sprawach kampanii :-)
spoko, jestem, jestem, mialem natlok roboty niestety, a to zawsze odbija sie na bialym domku.
no i zbieram sily na 5 lutego...