Ameryka po kampanii wszech czasów. Blog by Paulina Kozlowska and Marcin Gadzinski
Wpis
Prędzej czy później musiało do tego dojść - zaczynają się spekulacje o wycofaniu się z kampanii Rudy Giulianiego.
Reporter LA Timesa wyciągnął wniosek, że Rudy się wycofa po rozmowie z nim, gdy Burmistrz stwierdził, że zwycięzca z Florydy (głosowanie dziś!) zdobędzie na pewno nominację republikańską. Bo jeśli Rudy nie wygra - a w sondażach jest trzeci (ok. 13-16 proc.) - daleko za McCainem i Romneyem (obaj łeb w łeb po ok. 32-23 proc.) - to nie będzie miał po co dalej walczyć.
Taki wniosek jest pewnie zbyt daleko idący, zbyt wczesny, choć... nie pozbawiony podstaw. Oddaje też pewien klimat wśród ludzi przebywających całe dnie w sztabie kandydata.
Co więcej, jest stwierdzeniem rzeczywistych szans Giulianiego na nominację, które są dziś absolutnie minimalne.
Nawet w Kalifornii - kluczowym stanie 5 lutego - Giuliani przegrywa kilkunastu procentami z McCainem i Romneyem. Właściwie dziś - jeśli na Florydzie nie dojdzie do jakiegoś sondażowego cudu - nie widać scenariusza, w którym Giuliani mógłby jeszcze zdobyć republkańską nominację.
Co z tego wszystkiegio wynika?
Że po faktycznym, choc nie formalnym wycofaniu się z walki w najważniejszych stanach przez Mike'a Huckabee, w walce o nominacje Partii Republikańską pozostało już tylko dwóch kandydatów - Romney i McCain.
To oni sie zetrą dziś na Florydzie. To oni atakują się dziś bez litości w negatywnych spotach radiowych i telewizyjnych.
Wszystko fajnie, tylko pamiętajmy, że wywracanie przez wyborców sondaży do góry nogami już się w tej kampanii zdarzało...
jesli walka o nominacje rozegra sie miedzy Romney'em i McCainem, to bedzie to tez walka o rzad dusz w partii republikanskiej. I zrobi sie barrrrdzo ciekawie, nie tylko w ramach wyborczych starc.
Red. Weglarczyk zdaje sie wierzyc w McCaina (tak chyba deklarowal podczas debaty/spotkania w Collegium Civitas) - rzeczywiscie na zdrowy rozum trudno uwierzyc, by mormon zyskal nominacje. Chyba ze - wzorem Kennedy'ego - oglosilby polityczny rozlam ze swoim kosciolem.
A na to raczej sie nie zanosi.
a wszelkie scenariusze typu "McCain na prezydenta, Romney na wice" (lub na odwrot) to czysta political fiction. wiec serio - bedzie barrrrdzo ciekawie.
Nie wiem, jak procentowo wyglada rozklad sil w samej partii republikanskiej, ale nie wierze, by jakiekolwiek skrzydlo byloby w stanie zaglosowac na kandydata z innego skrzydla, nawet jesli nominalnie laczylaby ich jedna partia. i nie wiem, czy nienawisc do hillary bylaby wystarczajacym powodem.
Red. Weglarczyk zasugerowal, ze byc moze po tym, jak McCain zdobedzie nominacje, Huckabee wychodzi z partii, trzaska drzwiami i zaklada wlasna, trzecia, partie konserwatywna.
inna rzecz, co juz bylo na tym blogu wielokrotnie poruszane, ze u Republikanow tylko McCain ma jakiekolwiek szanse wygrac z kandydat(k)a/-em Demokratow.
Ale byc moze wlasnie o to chodzi - o utrzymanie jednosci w ramach partii republikanskiej. Skoro Demokraci z prawdopodobienstwem graniczacym z pewnoscia maja juz swojego prezydenta w Bialym Domu, to Republikanie walcza jedynie o przetrwanie w jednosci, utrzymanie obu skrzydel w ramach jednej partii. Wlasciwie moga sobie pozwoli na wybor bardzo konserwatywnego kandydata, by nie rozsierdzic wierzacych czlonkow i konserwatywnego rdzenia partii, troche w mysl hasla "i tak nie wygra", po to, by skupic sie na walce w nastepnych wyborach do kongresu i prezydenturze za cztery lata.
"tylko McCain ma jakiekolwiek szanse wygrac z kandydat(k)a/-em Demokratow."
McCain prawie niczym nie różni się od Demokratów. Po co zatem mieliby wybierać podróbkę z logo słoniem skoro mogą wybrać oryginał z logo osłem?
@mpaulk:
tez uwazam, ze dzis mccain ma najwieksze szanse u republikanow.
ale nie jest tak, ze romney nie dostanie nominacji bo jest mormonem. w ogole mam wrazenie, ze ten mormonizm byl raczej nosny medialnie (taka nowa ciekawostka), niz mial faktyczny wplyw na decyzje wyborcow. tego nie bylo widac w zadnych exit polls. ROmney, jesli przegra to dlatego, ze nie jest kandydatem, ktory potrafi porwac wyborcow, u wielu wzbudza antypatie a nie sympatie. A jesli wygra (bo wciaz ma szanse) to dlatego, ze skonstruowal potezna machine w poszczegolnych stanach, wydal mase pieniedzy na kampanie, i wykorzystal brak silnych kandydatow konserwatywnych i ewangelicznych.
odejscie huckabeego i third party run - to political fiction. huckabee walczy o wiceprezydenture, a dla mccaina bedzie bardzo atrakcyjnym kandydatem. wlasnie wybor VP jest narzedziem , ktory elity partyjne od zawsze wykorzystuja do scalania roznych partyjnych skrzydel w ramach jednego ticket.
@pan.dzikus
"McCain prawie niczym nie różni się od Demokratów"
niczym poza irakiem ;) ale to drobiazg. nawet wyborcy republikanscy jak pokazaly exit polls z florydy martwia sie juz tylko ekonomia ;)
"Po co zatem mieliby wybierać podróbkę z logo słoniem skoro mogą wybrać oryginał z logo osłem?"
Bo nie lubia Hillary Clinton. I Bill im podpadl. I na mlodego, czarnego Obame nie zaglosuja.
A tymczasem Giuliani sie wycofa(l), poprze jutro McCaina i chyba jako spuscizne moze dla potomnych napisac jedynie podrecznik jak nie nalezy prowadzic kampanii wyborczej.
Nigdy nie przepadalam za Giulianim ale jednak dzis czuje dzis do niego nawet cos w rodzaju wspolczucia - tak zawalic kampanie, roztrwonic name recognition i wielkie pieniadze i wycofac sie z 1 delegatem...