Ameryka po kampanii wszech czasów. Blog by Paulina Kozlowska and Marcin Gadzinski
Wpis
Czy Rudy Giuliani, jeszcze kilka miesięy temu superfaworyt sondaży w stawce kandydatów do nominacji Partii Republikańskiej nieuchronnie zbliża się klęski? Spierają się o to publicyści i blogerzy.
Najpierw fakty. W prawyborach w Iowa 3 stycznia Giuliani zajmie pewnie piąte miejsce (za Huckabeem, Romneyem, Thompsonem i byc może McCainem). W New Hampshire tydzień później zajmie miejsce 3-4 (za Romneyem, McCainem). Po kilku następnych dniach w Płd. Karolinie też przegra, może nawet z 3-4 innymi Republikanami.
Dopiero w następnych prawyborach - w Michigan, na Florydzie, oraz przede wszystkim w ponad 20 stanach głosujących 5 lutego (w tym California, New York, New Jersey) ma odnieść pasmo wygranych.
Tak przynajmniej głosi plan.
Ale patrząc jak wszystkie niemal sztaby, poza Giulianim, walczą o sukces w Iowa i New Hampshire, coraz więcej komentatorów kwestionuje strategie Burmistrza. Jak na razie wśród wyborczych ekspertow przeważa pogląd, że przyspieszenie prawyborów w wielkich stanach nie zmniejszyło, lecz wręcz przeciwnie, zwiększyło znaczenie walki w Iowa i New Hampshire. Kandydaci, którzy tam zwyciężą, przy gigantycznym, niespotykanym nigdy wcześniej zainteresowaniu mediów dostaną taki rozgłos, że innym trudno już będzie się włączyć do walki. To dlatego Romney, Huckabee, Obama czy Hillary spędzają w Iowa i NH niemal każdą minute w ostatnich tygodniach.
W ostatnich dniach zdanie to najcelniej przedstawili Michael Duffy z Time'a (Is Giuliani facing free fall?), oraz analityk wyborczy i zwolennik Giulianiego - Patrick Ruffini (Rudy: What went wrong). Ruffiniemu udało się dobrze uchwycić podskórne rozczarowanie wielu zwolenników Giulianiego, że w trakcie kampanii jakoś nie porwał on za sobą Ameryki, tak jak to uczynił po 9-11. Żal tej części centrowych Republikanów jest tym większy, że ich zdaniem Rudy przetrwał, ku zaskoczeniu wielu, kanonadę ataków związanych z jego poglądami na aborcję czy prawa gejów. Tylko potem po prostu źle poprowadził kampanię.
Szans Rudyego broni - niemal równie przekonująco - Jim Geraghty z National Review (Giuliani's nomination path - tougher but not blocked). Jego zdaniem Burmistrz wciąż ma spore szanse. Głównie dzięki Huckabee'emu, który nie pozwoli Romneyowi na komlet zwycięstw w pierwszych prawyborach. Jego zdaniem do czasu prawyborów na Florydzie 29 stycznia każdy z grona Huckabee, Romney, Thompson będzie miał po 1-2 zwycięstwa na koncie. I każdy na dodatek będzie krwawił głęboko po wyniszczających atakach personalnych. A wtedy z tyłu zaatakuje popularny w wielkich stanach Burmistrz...
Nie wiem, jakoś coraz mniej wierzę, że możliwe jest podniesienie się Giulianiego po porażkach w pierwszych prawyborach. Na dodatek te pierwsze kilka prawyborów wcale nie musi się podzielić. Wygranie wiekszości z nich przez Romneya lub Huckabee'ego jest bardzo realne.
Mała korekta - prawybory w Michigan będą wcześniej niż w Płd. Karolinie. Kolejność u Republikanów jest następująca: 1. Iowa (3.I), 2. New Hampshire (8.I), 3. Michigan (15.I), 4. Nevada i South Carolina (19.I), 5. Florida (29.I) 6. Tsunami Tuesday (5.II). Gdzieś na początku jest też caucus w Wyoming, ale jakoś tak go wszyscy ignorują.
Jeżeli Huckabee prawie dogonił Giulianiego w sondażach ogólnokrajowych, czy tez na Florydzie gdzie w ogóle nie prowadził kampanii - tylko dlatego że zaczęły się nim interesować media bo zaczął prowadzić w sondażach w Iowa - to jaki będzie efekt na sondaże ogólnokrajowe tego że któryś kandydat rzeczywiście wygrał prawybory w Iowa czy New Hampshire? Moim zdaniem nawet jeżeli IA, NH, MI i SC wygrają różni kandydaci to będzie znaczyło że żaden z nich nie zbuduje momentum wystarczającego do zapewnienia nominacji - ale zarazem tyle się będzie o tych zwycięstwach mówiło że szanse kogokolwiek kto nie wygrał ŻADNYCH prawyborów będą minimalne. Ludzie po miesiącu hot news o tym kto gdzie wygrał a kto o mały włos przegrał zapomną że w ogóle istnieją kandydaci zajmujący regularnie miejsca 4 i niżej, nawet jeżeli jeden z nich nazywa się Giuliani.
Moim skromnym zdaniem Giuliani aby mieć szanse na Florydzie a co za tym idzie w Michigan musi wygrać choć jeden z wcześniejszych prawyborów lub przynajmniej przegrać minimalnie. Chyba planował zawalczyć w New Hampshire, ale niedawno się wycofał gdy po miesiącu puszczania reklam poparcie mu lekko zmalało...
Moim zdaniem był to błąd. Akurat w NH w sposób naturalny bardzo silny jest Romney (gubernator sąsiedniego stanu) i McCain który nie dość że wygrał tu w 2000 to jeszcze teraz stawia wszystko na jedną kartę i praktycznie tam mieszka. Iowa i SC odpadają ze względu na dominację konserwatystów społecznych - należałoby więc spróbować zainwestować czas i pieniądze w wygraną w Nevadzie lub Michigan a najlepiej i tu i tu. Przy koncentracji innych na tradycyjnych pierwszy stanach IA, NH i SC mogło to być relatywnie łatwe, na pewno łatwiejsze niż w New Hampshire... A tak Floryda jest absolutnym must win dla Gulianiego, a będzie to bardzo bardzo trudne jeżeli wcześniej zaliczy pięć spektakularnych porażek z rzędu.
"Moim skromnym zdaniem Giuliani aby mieć szanse na Florydzie a co za tym idzie w Michigan" chodziło mi oczywiście nie o Michigan, a o 20 stanów głosujących 5.II
caly czas watpie (a moze mam nadzieje?), ze Romney i Huckabee dostana ostrego kopa w New Hampshire, z jednej strony ze wzgledu na charakter Live free or die tego stanu, a z drugiej na to ze moga w nim glosowac takze wyborcy niezalezni, ktorzy chyba nie sa ujmowani w tych sondazach (prosze mnie poprawic jesli sie myle), IMHO w New Hampshire szanse maja Paul i McCain...
jedno mnie zastanawia, dlaczego Giuliani radzi sobie w NH tak slabo? Panie Marcinie? Przeciez to poza Paulem glowny fiscal conservative i jeszcze ze wschodniego wybrzeza, w ogole swietna osobowosc... czy zaniedbal poprostu do tego stopnia kampanie w tym stanie?
@marcinhorala:
W Michigan nikt z Republikanow za bardzo nie wierzy, ze mozna wygrac z Romneyem. On tam sie urodzil, a jego ojciec byl bardzo popularnym, dobrze wspominanym gubernatorem tego stanu. (stad ta obecna zadyma, czy ojciec Romneya mogl maszerowal z MLK w latach 60.)
Co nie znaczy, ze Giuliani nie moze tam wypasc dobrze. Tylko czy naprawde o "dobre" 2-3 miejsca mu chodzi?
@rafal:
Romney zawsze byl potezny w NH - to przeciez tak blisko Mass., oni tam odbieraja media z tego stanu, w ktorym rzadzil przez lata - dobrze - Romney. To dlatego trudno go bedzie pokonac, nawet przyspieszajacemu "ukochanemu synowi" NH - McCainowi.
To rzeczywiscie katastrofa dla Giulianiego, ze nie umie powalczyc o zwyciestwo w NH. Jesli burmistrz Nowego Jorku nie umie wygrac nawet na Polnocnym Wschodzie, to jak ma marzyc o wygraniu gdzie indziej?
Na pewno schrzanil tam kampanie. Ale mozliwe tez, ze po prostu magia Burmistrza trwajaca od 2001 roku przestala dzialac na Amerykanow. Jesli ta diagnoza jest sluszna, to by znaczylo, ze Rudy w ogole nie ma juz co szukac w tej kampanii.