Ameryka po kampanii wszech czasów. Blog by Paulina Kozlowska and Marcin Gadzinski
Wpis
W Gazecie próbujê dzi¶ wyja¶niæ fenomen wspierania przez konserwatywnych, religijnych wyborców republikañskich kandydatury Rudy'ego Giulianiego.
Jako uzupe³nienie tekstu - trochê mojego komentarza:
Oczywi¶cie to poparcie dla Giulianiego jest bardzo soft - jak by powiedzia³ Toby Ziegler (Uwaga, uwaga, obiecujê: The West Wing Blog is coming!). Wystarczy, ¿e pojawi siê znik±d kandydat, którego religijna prawica uzna za "swojego" - tak jak ostatnio by³y senator Fred Thompson - by notowania Gulianiego spad³y o 12 proc.
Ale to nie zmienia sytuacji - Giuliani nadal zdecydowanie prowadzi we wszystkich sonda¿ach w¶ród wyborców republikañskich. I wielu najbardziej konserwatywnych, nawet fundamentalistycznych wyborców rozwa¿a/³o g³osowanie na niego.
Jako¶ na McCaina - du¿o bardziej konserwatywnego w sprawach ¶wiatopogl±dowych - nie rozwa¿aj±.
To jasne - wszystko dziêki 11 wrze¶nia.
Rozmawia³em niedawno z wa¿nym republikañskim pollsterem (specem od sonda¿y), który mia³ do¶æ cyniczne podej¶cie do kandydatury Giulianiego.
- Ten facet mo¿e zostaæ prezydentem tylko dlatego, ¿e dobrze wygl±da³ w telewizji 11 wrze¶nia - us³ysza³em. I to z pewno¶ci± racja. W erze tworzenia niezapomnianych symboli przez telewizjê, to, ¿e Giuliani 11 wrze¶nia -z krwawym ¶ladem na twarzy, ca³y pokryty py³em ze zgliszcz WTC, jako jedyny ze wszystkich osób wypowiadaj±cych siê tego dnia w telewizji mia³ w g³osie niezapomnian±, koj±c± Amerykanów pewno¶æ siebie, to, ¿e brzmia³ - znów jako chyba jedyny - jak cz³owiek, który wie co robiæ dalej - mo¿e mieæ decyduj±ce znaczenie dla wyborów prezydenckich siedem lat pó¼niej.
Jednak ta ocena, choæ, je¶li siê zastanowiæ ma w sobie du¿o prawdy - rzeczywi¶cie g³ówn± zalet± Giulianiego jest to, ¿e dobrze wygl±da³ w telewizji 11 wrze¶nia - jest te¿ krzywdz±ca. Bo ka¿dego z pozosta³ych kandydatów mo¿na w takim lekcewa¿±cym stylu przedstawiæ.
McCain i Hillary od przynajmniej 3-4 lat robi± wszystko, by przekonaæ swoich partyjnych kolegów i wyborców, ¿e im nominacja na prezydenta po prostu siê nale¿y. ¯e nadesz³a ich kolej. Z tej perspektywy Giuliani w¶ród Republikanów i Obama w¶ród Demokratów s± takimi outsiderami, lud¼mi z dala od partyjnego establishmentu. Ale powszechnie podziwianymi, bardzo popularnymi, zaskarbiaj±cymi z ³atwo¶ci± t³umy prostych wyborców.
To napiêcie - McCain i Hillary jako liderzy kontra Giuliani i Obama jako otsiderzy - bêdzie siê ju¿ utrzmywaæ od samego wielkiego fina³u. To g³ówny motor napêdzaj±cy t± kampaniê.
Jeszcze jedna refleksja.
Kto¶ powie: Giuliani by³ dobrym burmistrzem wielkiego miasta, ale to za ma³o, ¿eby uznaæ, i¿ ma kwalifikacje na prezydenta najpotê¿niejszego pañstwa ¶wiata.
Ale w³a¶nie na tym polegaj± wybory w USA. Nigdy nie ma pewno¶ci, kto ma kompetencje, by zostaæ przywódc± supermocarstwa. Dopóki nim siê nie zostanie. Na to nie ma kursów, studiów, podrêczników. Tak naprawdê, to nie jest funkcja, do której mo¿na siê przygotowaæ.
Niby gubernator jednego z najwiêkszym amerykañskich stanów ? Teksasu, i syn by³ego prezydenta, pierwszy w histori USA prezydent z tytu³em MBA - powinien byæ niez³ym prezydentem.
Ka¿dy mo¿e sobie oceniæ...
Je¶li popatrzymy na czo³owych kandydatów - trójkê senatorów McCain, Clinton, Obama, oraz by³ego burmistrza Nowego Jorku, to Giuliani jawi siê jako jedyny z kandydatów, który ma rzeczywiste do¶wiadczenie w prawdziwym rz±dzeniu. Amerykanie mówi± executive experience. 10-milionowy Nowy Jork jest du¿o bardziej skomplikowanym i trudnym do zarz±dzania organizmem ni¿ zdecydowana wiêkszo¶æ stanów USA. A Giuliani dokona³ wiele w tym mie¶cie (przestêpczo¶æ, gospodarka, zmiana wizerunku miasta, nie mówi±c ju¿ o 9-11).
Cz³onkowie Senatu USA, przy ca³ym szacunku, co najwy¿ej bior± udzia³ w g³osowaniach. Burmistrz Nowego Jorku naprawdê rz±dzi. Odpowiedzialno¶æ jest nieporównywalna.
Wydaje mi siê, ¿e do wyborców republikañskich - równie¿ tych g³êboko religijnych, bêdzie dociera³a ¶wiadomo¶æ, jak bardzo pogl±dy Giulianiego ró¿ni± siê od ich ¶wiatopogl±du. Tyle tylko, ¿e jednocze¶nie bêdzie te¿ dociera³a do nich ¶wiadomo¶æ, ¿e mog± postawiæ albo na cz³owieka, który dokona³ ju¿ bardzo wiele, albo na ludzi, którzy jako dorobek mog± pokazaæ swoje g³osowania w Senacie.
To dlatego Giuliani naprawdê jest bliski nominacji Partii Republikañskiej. A potem Bia³ego Domu.
Dziêki piekne za super tekst o Giuli'm (tak zdrabniaja w USA?), nie bede ukrywa³ , ¿e jestem za jego kandydatur±
pozdrawiam
co¶ mi siê wydaje, ¿e z Giulianim bêdzie tak, jak z Relig± w Polsce. Rok przed wyborami lider wszelkich sonda¿y, a jak przychodzi do prawdziwego g³osowania, to na szarym koñcu niestety. Tak to ju¿ jest. Ten kto nie ma za sob± sprawnych struktur i wielkich pieniêdzy, a tylko autorytet, mo¿e zapomnieæ o zwyciêstwie w JAKICHKOLWIEK wyborach.
@baddab
to dobra uwaga - rzeczywiscie moze byc podobny mechanizm. Choc Rudy pracuje ciezko, by do tego nie doszlo - w ostatnich miesiacach wreszcie przyspieszyl budowanie maszyny finansowej, struktur itd.
@manoffunds:
Giuliani nie zdrabniaja. Po prostu Rudy.